poniedziałek, 19 lutego 2018

Powtórka z rozrywki

To, co się wydarzyło wczoraj wieczorem, można określić jedynie jako powtórkę z rozrywki. Ale w wersji mega. Prawdopodobnie zawinił tutaj Supreme Leader Snoke i jego gigantyczny star destroyer Supremacy. Oglądałem bowiem VIII część Gwiezdnych Wojen i mam wrażenie, że jest to film trochę bardziej chaotyczny niż siódma część, choć ma swoją logikę. Ale nawiązuje oczywiście do "Imperium kontratakuje", przynajmniej jeśli chodzi o stan rebelii. Bo przeciwieństwie do "Imperium kontratakuje" stan złej strony znacząco się w wyniku tego filmu zmniejszył. Taki dobry znak współczesnych czasów ;-) Ale do rzeczy, jeśli chodzi o poznawanie chłopaka, a nie gwiezdną sagę...

Po filmie napisałem jeszcze coś miłego do poznawanej przeze mnie osoby i położyłem się spać. Kilka dni temu poznałam wspaniałego chłopaka, z którym związałem nadzieję na zbudowanie czegoś, tym bardziej, że nie ulegaliśmy stylistyce rozmów, którą charakteryzowały się poprzednio zawierane znajomości, oczywiście nieudane. To była pozytywna odmiana. Tymczasem dostałem właśnie od tego chłopaka odpowiedź. Otwieram komunikator na telefonie i patrzę - odpowiedź jest na 3 lub 4 telefoniczne ekrany. Najdłuższa jednorazowa odpowiedź na internetowym komunikatorze, którą w życiu otrzymałem. I oczywiście negatywna.

Na tej zasadzie, że bardzo żałuję, jesteś wspaniałym człowiekiem i ogólnie wiele dzięki tobie zyskałem, i w ogóle super, ale razem raczej być nie możemy. Moja reakcja była bardzo spokojna. Przywykłem już do tylu takich sytuacji, że nie robią na mnie wrażenia. Wcale nie byłem zły na tego chłopaka - w takiej sytuacji zawsze mogę być zły na siebie, zarzucać sobie samemu to, że zapoznałem niewłaściwą osobę lub też w niewłaściwy sposób zainwestowałem w jej poznawanie  pewne uczucia. Ale nie mogę sobie darować skojarzenia tego z powtórką z rozrywki. Kilkanaście miesięcy temu ktoś inny zerwał ze mną podobnie przez komunikator, ale tamta osoba nie miała odwagi potem się odzywać. Z tym chłopakiem zaś miło sobie podpisałem jeszcze przed zaśnięciem. I na pewno zostaniemy dobrymi przyjaciółmi.

Jak widać porażka może przybierać coraz bardziej pozytywny charakter :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz