Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapis rozmowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapis rozmowy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 grudnia 2017

Potęga Wielkiej Litery

Już dawno nie miałem okazji, aby przedstawiać na blogu jakiegoś ciekawego przebiegu rozmowy. Tym razem trafiła mi się taka rozmowa dosłownie w środku nocy, gdy nie mogłem spać, a zatem wstałem i zaraz siadłem do dalszej pracy, bo akurat w poniedziałek nie miałem zbyt wiele zrobionych tekstów. Trafił mi się jakiś rozmówca o nicku "Namiętny". A owa namiętna rozmowa z nim wyglądała na tym nocnym czacie następująco (on i ja).

- Hej
- cześć
- Możemy mieć stały układ Ale czy mógłbyś mnie sponsorować?
- nie szukam układów ale związku, a związku się nie kupuje
- Mi chodzi żebyś mi pomógł
- A w związku będziemy
- nie przewiduję komukolwiek pomagania kasą
- wybacz

- To znaczy, że Twoja Matka to zwykła dziwka jebana jest

Muszę powiedzieć, że jestem w pozytywnym szoku dlatego, że mój rozmówca wykazał się nie lada elegancją - zaczynając wszystkie swoje wypowiedzi dużą literą, a jeszcze do tego pisząc wielką literą o mojej matce. Szacunek za elegancję pisania. Jest on również z pewnością osobą o błyskotliwym myśleniu i posiadającą szeroki zasób słów, z których adekwatnie wybiera różnego rodzaju określenia, na przykład na podsumowanie czyjejś matki. Poza tym jest to człowiek o wielkim sercu dlatego, że łaskawie dopuszcza możliwość bycia w związku z kimś, kto go będzie sponsorował.

A tak na poważnie - okazuje się, że bardzo szybko z takich ludzi wychodzi ich prawdziwa natura. Jak to się mówi, maska szybko opada wtedy, gdy okazuje się, że kasy nie uda im się od kogoś uzyskać. Zawsze bawi mnie ta histeryczna i źle zamaskowana, a do tego najczęściej wybuchowa prezentacja ich rozczarowania. Choć muszę przyznać, że niektórzy rozmówcy są jeszcze bardziej kreatywni i pozwalają sobie na dodatkowe podsumowania po to, żeby sobie ulżyć. Ten być może wolał szybko zakończyć rozmowę ze mną przejść do łowienia kolejnego jelenia.

Będzie to zapewne równie oklepany, jak na obrazach, jeleń na sponsorowisku.

niedziela, 27 sierpnia 2017

Rozmowa naokoło

Niestety, nie zawsze udaje nam się dostosować otwarcie prowadzonej rozmowy, która ma na celu poznanie kogoś, do jego pojmowania. Ja mam taką wadę, że czasami usiłuje zbyt naokoło taką rozmowę zaczynać, a wtedy bardzo łatwo jestem niezrozumiany przez mojego rozmówcę. Łatwo przypisać mi zupełnie inne intencje, a zatem również poprowadzić zupełnie inaczej rozmowę, a przede wszystkim jej odmówić. Kiedy tak naprawdę najprostszą i zrozumiałą metodą byłoby zapytanie kogoś wprost, czy chce się poznać, to zaczynanie rozmowy naokoło może sprawić, że ktoś zupełnie inaczej odbierze nasz kontakt. Przykład tego problemu miałem ostatnio prowadząc korespondencję w odpowiedzi na pewien anons. Oto jej treść (on i ja).

- Hej, więcej cierpliwości, tu jest tak mało osób szukających jakiejkolwiek poważniejszej relacji, że tydzień to nic w porównaniu do czasu, który trzeba szukać. Ja się nie poddaję i pozostaję cierpliwy :) 
- Powodzenia. I idź naprawiać ludzi gdzie indziej. To jest moje ogłoszenie, i moja sprawa co w nim napisałem. A zapomniałem. Na tym portalu, każdy uwielbia się przypierdalać do każdego bez powodu. Żegnam.
- No problemo, szukaj sobie dalej po swojemu :)

Można powiedzieć samokrytycznie, że to ja ponoszę winę za fail tej rozmowy. Trzeba bowiem napisać w skrócie, jak wyglądało ogłoszenie tego człowieka. Otóż bardzo narzekał na to, że nie można kogoś znaleźć, a ogłoszenie zostawić miał przez równy tydzień, aby potem je zdjąć i obrazić się na cały świat, jeżeli do nich się do niego nie zgłosi. Był niestety najwyraźniej trochę zgorzkniały, a przede wszystkim strasznie przewrażliwiony na punkcie pouczania go przez ludzi. Wywodom na temat tego przewrażliwienia poświęcił chyba dwie trzecie albo trzy czwarte swojego anonsu. Ja rozumiem pouczanie przez kogoś z pozycji mentora, ale wydawało mi się że napisałem mu list, który nie jest takim pouczaniem, ale życzliwą uwagą, aby się nie poddawał i szukał dalej. To było coś w rodzaju takiego przyjaznego poklepania po ramieniu lub uśmiechnięcia się, a nie pouczania i walenia po głowie. Najwyraźniej źle, czyli po swojemu - w przewrażliwiony sposób, to zinterpretował.

Oczywiście w takiej sytuacji człowiek przestaje mieć chęć do jakiejkolwiek dalszej korespondencji. Z grzeczności odpisałem mu na to, co mi tak obcesowo wyprodukował. Nawet nie tłumaczyłem się już z tego, że chciałem go w ten sposób, być może niezbyt udanie zaczepić. Skoro człowiek jest tak mocno przewrażliwiony na punkcie innych ludzi, to jego poznawanie do ewentualnego związku będzie zapewne przypominało chodzenie po polu minowym - jeden przysłowiowy zły krok i wylatywałoby się w powietrze. Poznawanie kogoś nie powinno być zabawą w sapera. Ale cóż, na portalach anonsowych są różni ludzie, różne anonse produkują, a ja czasem po prostu za dużo myślę i kombinuję, zamiast pójść prostą najkrótszą i najbardziej zrozumiałą przez innych drogą.

Przynajmniej jednak potrafię prosto przyznać się do takiego błędu ;-)

środa, 2 sierpnia 2017

Anatomia kretynizmu 2

Wczoraj umieściłem informację zatytułowaną "Anatomia kretynizmu", ale nie spodziewałem się, że również wczorajszy dzień przyniesie mi kolejny temat, który można nazwać "Anatomią kretynizmu 2". Ten sequel jest nieco mniej zaskakujący, ale dający się wytłumaczyć nawiedzającą ostatnio Polskę falą wysokich upałów. Po prostu być może komuś przegrzał się mózg i czegoś nie dopatrzył. Technicznie była to korespondencja w odpowiedzi na mój anons. Ponieważ ta korespondencja jest specyficzna, więc przytoczę ją tutaj jako rozmowę (on i ja). 

- Twoje wykształcenie?
- Zainteresowania?
- Wyższe. Na przykład MMORPG, historia, fotografia.
- Do bólu konkretnie.
- 39 lat 183/89 szatyn.
- Żonaty
- Szukam uległego przyjaciela na stały układ lub znajomość jak wolisz.

- Również wyższe. Jaki kierunek skończyłeś?
- Konkretnie analogicznie do twego listu. Nie wiem czy zauważyłeś, ale szukam związku. Myślę, że pisanie do mnie przez żonatego faceta w takiej sytuacji to jakiś żart, prawda?
- Myślałem ze szukasz relacji. Forma była drugorzędną kwestią.
- Rozumiem, że twoje małżeństwo jako forma jest też dla ciebie drugorzędną kwestią?
- Dobre.
 
I na tym zakończyłem korespondencję. Pomijam to, że jeżeli się szuka do związku, to nie szuka się żonatego, który z gejem w związku nigdy być nie może. Dziwne jest to, jak ten człowiek zaczął korespondencję. Nawet się nie przywitał, a zaczął mnie obcesowo dopytywać. Było to jak casting, a nie nawiązywanie (jak to później ujął) relacji. Widocznie, tak jak forma relacji jest dla niego drugorzędna, tak samo forma poznawania się jest kwestią mniej istotną. Nie dość więc, że był z definicji nieodpowiedni do tego, aby szukać związku, to jeszcze dodatkowo zniechęcił stylem swojego komunikowania się.

Wszystko rozumiem. Rozumiem to, że biseksualny żonaty może szukać jakieś relacji. Ale dalibóg czemu ludzie nie czytają anonsów ze zrozumieniem? Jeśli się wyraźnie w nich pisze, że związek polega na życiu razem i uczuciu, to każdy, kto szuka relacji opartej jedynie na seksie, nie powinien do takiego ogłoszenia startować. Najwyraźniej jednak ludzie są tak zaślepieni tym, czego sami szukają (w domyśle seksu), że zostawiają swoją inteligencję daleko z tyłu.

Czyżby tak się przyzwyczaili do analu, że wszystko muszą zostawiać z tyłu?

sobota, 1 lipca 2017

Spoko rozmowa

Rzadko kiedy rozmowa podczas poznawania kogoś do potencjalnego związku lub podobnego rodzaju relacji jest taka, jak ta dzisiaj zacytowana. Formalnie to korespondencja na portalu anonsowym w odpowiedzi na mój anons, jednak prościej podać ją jako rozmowę. W końcu nią jest, choć w porównaniu do rozmowy twarzą w twarz lub na czacie toczy się o wiele wolniej. Nie jest to rozmowa zbyt obszerna, ale faktycznie właśnie taką miałem. Nic nie wiem o osobie, która do mnie napisała. Z jej nicka nic nie można było wydedukować, a z rozmowy... Oceńcie sami. Oto zapis tej rozmowy (on i ja).

- Hej
- Hej
- Co tam
- Nic
- Aha spoko

Zapis rozmowy nie oddaje oczywiście mojego podejścia do niej. Dlatego tutaj je opiszę. Po otrzymaniu pierwszego jednowyrazowego maila zastanawiałem się, co napisać. Myślałem, że może naprowadzę mojego rozmówcę - zapytam go dokładnie jakiej relacji szuka, czego oczekuje od poznawanej oosby i tak dalej - ale w końcu zdecydowałam się na lustrzane powtórzenie jego przywitania. Może się zreflektuje i w kolejnym mailu napisze już coś konkretnego. Po otrzymaniu drugiego maila, który zawierał pytanie należące do repertuaru takich, które mnie wkurzają, bo są  kompletnie bezwartościowe, postanowiłem odpowiedzieć w najbardziej lakoniczny sposób, poprzez jedno słowo. W odpowiedzi otrzymałem również wkurzające mnie maksymalnie "aha", ubogacone kulturowo poprzez równie idiotyczne "spoko".

W tym momencie zastanawiałem się po raz trzeci i ostatni. Mogłem jeszcze dać szansę temu człowiekowi poprzez napisanie do niego kilku zdań. Ponieważ jednak w trzech kolejnych mailach wysłanych do mnie wykazał się kompletną bezmyślnością i nieumiejętnością nawiązania jakiejkolwiek rozmowy, to pomyślałem sobie, że byłby to wysiłek daremny. Ktoś, kto ma choćby częściową inteligencję i pomyślunek napisałby innego maila, choćby nie wiem jak nieporadnego, ale wartościowego komunikacyjnie. Ten człowiek po prostu nie ma pojęcia o czym pisać. To typowy informatyczny analfabeta ery internetu, który podobnie jak wielu zaczepiających mnie na komunikatorach ludzi nie ma nic ciekawego do powiedzenia i marnuje swój i mój czas.

Z takim człowiekiem nie warto marnować życia.

czwartek, 25 maja 2017

Co lubisz w związku?

Wczoraj opisałem przepiękny wzruszający wpis wspomnienia o Zbigniewie Wodeckim na Facebooku zamieszczony przez Joannę Racewicz. Dziś dla "równowagi" - ponieważ przecież prowadzę blog gejowski - zamieszczę zapis idiotycznej rozmowy z czata, która na swój sposób jest pouczająca. Być może niektórzy z was domyślą się, w jakim zakresie jest pouczająca po jej przeczytaniu, a jeśli nie, to wyjaśnię co mam na myśli w kolejnym akapicie. Rozmówca, co ważne, ma nick z wiekiem, rolą w analu i tekstem "AktaTeraz". Oto zapis tej rozmowy (on i ja).

- cze
- szukasz związku?
- tak
- Paweł 33 177 72 16

- Maciek milo mi
- co lubisz w sexie
- zawsze podziwiam oosby szukające związku i mające nicki takie, jakby szukały szybkiego seksu
- nic nie lubię, co byłoby seksem dla seksu

Dalszej rozmowy nie było, ponieważ rozmówca zamknął okno priva. Co w tym jest pouczające? To, że rozmówca, którego nick wyraźnie pokazuje, że sztuka seksu na już, bo ma w nicku napisane "AktaTeraz", tak łatwo potwierdza, że szuka związku. Łatwo i oczywiście bezmyślnie. Może związek dla niego to stały układ na seks. A może związek to trzy spotkania, a nawet może jedno spotkanie, w czasie którego będzie się uprawiało seks. W końcu, gdy "AktTeraz" wsadzi mu w dupę kutasa, to będą połączeni w związku, prawda? No, oczywiście do momentu, gdy "AktTeraz" mu kutasa z dupy wyjmie ;-) 

Jednak nie ma się co dziwić. Na czacie większość ludzi albo rzeczywiście szuka szybkiego seksu, powodowana takimi lub innymi własnymi potrzebami, albo ulegając wszechobecnej komunikacji szukających szybkiego seksu podejmuje również podobny styl rozmowy nawet, jeśli szuka czegoś innego. To z jednej strony bardzo denerwujące wypaczenie, ale z drugiej pewnego rodzaju challenge, bo czasem trzeba się przebić przez tę idiotyczną czatową skorupę, aby dotrzeć do prawdziwego człowieka, który jest mądrzejszy, niż wydawało się początkowo ze standardowych czatowych wypowiedzi.

Czat jest jak otwieranie zgniłych małży po to, aby znaleźć w nich czasem perłę.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Pusty dywanik

Na Lany Poniedziałek historia, która wycisnęła straszne łzy u mnie. Płakałem po niej dobre kilka minut. Czteroletni chłopczyk, Nolan, miał raka i cierpiał. Wiadomo, że przegra walkę z rakiem. W tym artykule moją uwagę przykuło zdjęcie dziecka leżącego na podłodze na dywaniku i patrzącego w jakieś okno, a obok zdjęcie tego samego miejsca z pustym dywanikiem. To zestawienie już samo w sobie jest dramatyczne. Historia opisana w artykule wyjaśniała o co chodzi. Poniżej przytaczam jedną z ostatnich rozmów mamy i Nolana, cytowaną w tym artykule. 

- Pewnie bardzo cię boli, kiedy oddychasz?
- Tak.
- Wszystko cię boli, tak, kochanie?
- Tak.
- To wszystko przez nowotwór. Już nie musisz dłużej walczyć.
- Nie? Ale będę, dla ciebie, mamusiu!
I tu już zacząłem płakać.
- Przez ten cały czas robiłeś to wszystko dla mnie?
- Cóż, no tak.
Tu jeszcze bardziej płakałem.
- Nolanie, jakie jest zadanie mamusi?
- Musisz robić wszystko, żebym czuł się bezpieczny.
- Kochanie, nie mogę już nic zrobić. Jedynym miejscem, gdzie będziesz bezpieczny, jest niebo.
- Więc pójdę do nieba i będę bawił się, dopóki do mnie nie przyjdziesz. Bo przyjdziesz, prawda?
- Oczywiście! Nie pozbędziesz się mamusi tak łatwo!
- Dziękuję, mamusiu!

Potem mama postanowiła na chwilę się wykąpać pod prysznicem i dlatego ułożyła Nolana przed nim, aby na nią patrzył. Nolan zapadł w śpiączkę przed śmiercią tuż po tym jak mama zamknęła drzwi do prysznica, a o godzinie 23.54 odszedł. Jednak chwilę wcześniej zdarzył się mały cud, ponieważ otworzył oczy, wziął głęboki oddech i powiedział "Kocham cię mamusiu". W tym momencie już nie byłem w stanie wytrzymać i rozpłakałem się na dobre. Zaś podpis pod obu zdjęciami jest taki: Tu, gdzie kiedyś, czekając na swoją mamusię, leżał piękny, idealny chłopiec, teraz jest tylko pusty dywanik.

Mam synka, którego bardzo kocham, ale nie mieszkam już z nim niestety. To okropna rana w sercu. Tym większa, gdy uświadamiam sobie jak niewiele mogę dla niego teraz robić sam będąc cieniem człowieka i cieniem ojca. Odkąd mam dziecko, to historie dzieci wzruszają mnie i rozwalają. Krzywda dziejąca się dziecku działa na mnie sto razy mocniej niż krzywda wyrządzana dorosłemu człowiekowi. Pierwszy raz przekonałem się o tym oglądając ponownie "Gladiatora" Ridleya Scotta. Gdy nie miałem dziecka, to obraz powieszonej żony i synka Maximusa nie robił na mnie większego wrażenia. Gdy oglądałem ten film ponownie, mając już synka, to na widok zabitego dziecka rozpłakałem się. Od tej pory nieszczęścia, które dotykają dzieci, strasznie mnie bolą. 

Popłakałem się jak bóbr, za oknem niebo płacze, bo pada deszcz (w niedzielę, gdy piszę ten post) - słowem idealny tekst na Lany Poniedziałek.

czwartek, 6 kwietnia 2017

Po co spotkanie?

Po co się spotykamy - jako ludzie z ludźmi? Moim zdaniem po to, aby się poznać. A poznajemy się w określonym celu - na przykład po to, żeby zatrudnić kogoś do pracy, albo po to, żeby poznać się do jakiejś relacji osobistej, żeby się zaprzyjaźnić lub docelowo zawrzeć związek. Możemy również poznać się po to, żeby uprawiać ze sobą seks. Jednak powód spotkania może czasem zaskoczyć. Tak było w przypadku korespondencji, którą miałem z pewnym równolatkiem na jednym z portali gejowskich. Korespondencję tradycyjnie przytaczam w postaci pokolorowanej rozmowy (on i ja).

- MOŻE SPOTKANIE?
- Witaj. Spotkanie w celu?
- SPOTKANIE W CELU SPOTKANIA SIĘ?
- Spotkanie jako takie jest spotkaniem się. Jeśli jest w celu spotkania się to jest de facto bez celu, prawda?
- MOŻE SEKS
- A po co seks z kimś nieznajomym, do którego nic się nie czuje?
- LEPIEJ SOBIE KONIA ZWALIĆ
- Jak chcesz to wal :) 

Jak widać celem spotkania jest spotkanie (się). Bardzo szczytny cel. A z tym waleniem konia to pewno miał być taki ironiczny żart, ale tak naprawdę faktycznie to ma sens - bo lepiej walić sobie konia, niż spotkać się z byle kim i byle jak. Mnie seks na silę z kimś, z kim nie czuję żadnych emocji, mało podnieca. Znacznie mniej niż walenie konia w czasie bardzo pozytywnego uczuciowego marzenia. Uczucia i związane z nimi emocje mnie uskrzydlają, zaś seks robiony dla samego seksu jest mdły. Ale widocznie mojemu rozmówcy (a raczej ROZMÓWCY, bo nie zna on małych liter, co zresztą bardzo denerwuje) to nie przeszkadza. 

Mnie to zdecydowanie przeszkadza. Miałem kilka miesięcy temu taki przypadek. Ktoś, do kogo miałem otwarte podejście, wydawało mi się, że być może uda się zbudować z nim jakąś emocjonalną relację, bardzo profesjonalnie mnie pieścił. A ja nie mogłem dojść.do orgazmu, bo nie było w tym emocji i uczuć. Dopiero po pewnym czasie, gdy zobaczyłem, że sprawa się niezręcznie przedłuża, zacząłem wyobrażać sobie jakieś emocjonalne fantazje i uczucie z jakimś abstrakcyjnym chłopakiem - i dopiero wtedy udało mi się dojść. Żenada kompletna, szkoda czasu na taką gimnastykę. Ale być może nie każdy o tym wie, bo nie każdy tak odbiera i odczuwa seks.

Tak jak nie każdy chce się spotkać w celu spotkania się :-)

wtorek, 28 marca 2017

Sex przyjaciel

Wczoraj przytoczyłem rozmowę, która odbyła się na jednym z profili gejowskich i dotyczyła debilnej propozycji seksu, która została sformowana przez osobę najwyraźniej nie czytającą uważnie nawet pierwszego zdania z mojego profilowego opisu. Dzisiaj przytoczę zupełnie inną konwersację, która miała miejsce na czacie. W tym przypadku można powiedzieć że "wszystkie chwyty są dozwolone", bo przecież rozmówca nie wiedział o mnie nic poza moim nickiem, a ten mógł być wieloznacznie interpretowany. Dlatego też w tym przypadku trudno mówić o tym, że rozmówca wyskoczył ze swoją rozmową jak filip z konopi (w tym powiedzeniu słowo "filip" to staropolskie określenie zająca, dlatego pisze się je małą literą). Oto ta konwersacja, która odbyła się na czacie (on i ja).

- witaj
- cześć
- Kamil 32
- Maciek wiadomo ile
- jakiej relacji szukasz?

- przyjacielskiej
- jesteś a czy p?

- lol
- miło jest poznać kogoś do przyjaźni
- ale w przyjaźni role w analu nie grają żadnej roli

- hehe
- przyjaźń + sex
- to jaki jesteś w analu?

- nie ma przyjaźni z seksem, jest tylko układ z seksem
- szukasz przyjaźni, zapomnij o analach i debilnych a/p

W tej rozmowie nie mogłyby mnie denerwować to, co by wskazywało na brak zapoznania się z moimi oczekiwaniami, bo ich nigdzie nie określiłem. Wkurzyło mnie coś innego. Wiele osób na czatach powtarza jak mantrę pytania o role w analu, długości fiuta czy o to "co lubię" (w domyśle oczywiście co lubię w seksie, a nie ogólnie w życiu). Ludzie o takie bzdury pytają  w każdej sytuacji. Można powiedzieć, że robią to na ślepo i odruchowo. Jeśli szukają przyjaźni, a zaraz potem pytają o seks, to nie szukają żadnej przyjaźni z seksem, ale po prostu seksu. A to, że piszą, iż szukają przyjaźni lub związku, to tylko listek figowy dla poszukiwania seksu. Taka propaganda, żeby wyglądało ładnie - a w istocie nazywają przyjaźnią lub związkiem najzwyklejszy seks układ

To pięknie brzmi i być może dla niektórych (na przykład biseksualnych i zdradzających swoje żony) jest bardziej moralnie do przełknięcia. W tym przypadku myślę, że akurat trafiłem na geja, któremu wszystko kojarzy z seksem i każdą relację najwyraźniej do seksu sprowadza. Oczywiście miał do tego prawo, a ja miałem prawo się uśmiać i wkurzyć z tego powodu, że nadużywał określenia przyjaźni, odnosząc ją do relacji, która z przyjaźnią tak naprawdę nie ma wiele wspólnego. W moim prywatnym mniemaniu jeśli mamy przyjaźń, to modelowo nie zawiera ona seksu. A jeśli w tym zakresie będzie w jakikolwiek wyjątek, to jest to wyjątek potwierdzający regułę, a nie reguła.

A wyjątek od regułę oznacza, że nie szuka się go zawsze i wszędzie.

poniedziałek, 27 marca 2017

Może sex?

Rozmowy mogą odbywać się nie tylko w postaci dialogu prowadzonego na służących do tego komunikatorach, ale także w postaci korespondencji pisanej pocztą elektroniczną lub systemem mailowym na jakiś portalach. Tak było w przypadku wymiany zdań na jednym z portali gejowskich, którą miałem niedawno. Można nazwać ją także rozmową, tym bardziej, że była to - jak widać z jej przytoczenia poniżej - krótka wymiana zdań, a nie pisanie długich maili, które należałoby już nazwać korespondencją. Rozmówcą jest 35-latek z północnej Polski. Oto treść tej krótkiej i dobitnej konwersacji (on i ja).

- hej, może sex?
- hej, może nie
- oj czemu?
- Pomyśl logicznie. Proponujesz nieznajomej osobie, ba - szukającej partnera, do związku i nie piszącej na profilu nic oo szukaniu seks przygód - właśnie seks przygodę. Czy to nie kretynizm? 

Ta konwersacja jest bardzo znamienna z dwóch powodów Po pierwsze, jest bardzo ciekawa jako otwarcie rozmowy, bo z jednej strony mamy lakoniczną propozycję, a z drugiej strony moją odpowiedź, która do tej pierwszej nawiązywała pod względem lakoniczności i stylu. Po drugie, kolejna część konwersacji jest typowa z innej przyczyny. Mój respondent zadał pytanie, które mnie strasznie denerwowało. A zdenerwowało mnie dlatego, że wydawało się że to oczywiste, że jeżeli ktoś taki jak ja ma napisane na swoim profilu, że szuka kogoś do związku, a nie do przygód, to powinno być oczywiste, że wyskakiwanie do niego z propozycją seksu z nieznajomym jest co najmniej niestosowne, żeby nie powiedzieć debilne.


Skoro wyskakuje się z taką idiotyczną propozycją, która pokazuje, że nie przeczytało się nawet pierwszego zdania profilowego opisu, to jeżeli otrzymuje się logiczną, zgodną z duchem opisu na profilu odmowę, dalsze drążenie tematu pytaniem "a czemu?" jest po prostu wkurzające. Ja miałem akurat tyle dobrego humoru, że zamiast napisać coś krótkiego, zwięzłego i bardzo brzydkiego zdecydowałem się na trzy pełne zdania, w którym wyłożyłem swoje racje. Miałem widocznie "dzień dobroci dla zwierząt". Na szczęście mój rozmówca "zamilkł na wieki" i nie skorzystał z prawa do pogrążenia się w kolejnej wiadomości. W przypadku takich ludzi wątpię w to, aby był on w stanie po prostu po męsku przyznać się do błędu i przeprosić. 

Dla wielu ludzi krótkie przeprosiny w stylu "rozumiem, przepraszam" to najwyraźniej Himalaje niedostępne nawet w najbardziej dramatycznych okolicznościach.

poniedziałek, 6 marca 2017

Wielka szkoła cierpliwości

Miałem jakiś czas temu taką rozmowę na czacie z kimś, kto w nicku miał określenie, że bawi się, a więc góry wiadomo było, że raczej rozmowa z nie będzie zbyt poważna. Zabawa bowiem na czacie to po prostu seks. Jednak starałem się zapytać tego rozmówcę, do jakiej relacji kogoś szuka, aby zorientować jak się dokładnie. Już nieraz tak bywało, że głupie nicki wcale nie oznaczały (w samej rozmowie) równie głupiego człowieka. Warto więc było spróbować. Oto efekt w postaci tej rozmowy (on i ja).

-cześć
- hej
- Tomek 170 88 15
- jakiej relacji szukasz?
- ja pas uległy
- nie interesują mnie role w analu
- pytam jakiej relacji szukasz

- seks
- zatem pa

Warto zwrócić uwagę na taki szczegół w tej przytoczonej powyżej rozmowie, że mój rozmówca nawet przedstawił się i podał swoje wymiary, ale zapomniał padać najważniejszej cyferki - czyli wieku. Za to podał rozmiar fiuta. O tym jakoś nie zapomniał. A potem można już było się domyślać po jego odpowiedzi na moje pytanie, że zupełnie nie wie co to jest relacja. Bowiem relacja to nie jest rola w analu lub dominacji. Relacja to układ, przyjaźń, związek, netowa znajomość i tym podobne. Czat jednak na tyle ukierunkowuje ludzi, że wszystko kręci się tam wokół seksu.

Oczywiście nie dziwię się temu. Na czacie zdecydowana większość ludzi szuka seksu i ta presja sprawia, że inne osoby po prostu nasiąkają tego rodzaju stylistyką rozmów i stylem myślenia, Dlatego też na czatach szukam wyłącznie wyjątków od reguły, których rzecz jasna. jak każdych z wyjątków, jest bardzo niewiele. O tyle lepiej, że nie ma specjalnie problemu zbyt wielkiej liczby osób, spośród których można by cokolwiek wybierać. Jednak płaci się za to także koniecznością przekopywania się przez wielkie góry śmieci informacyjnych i bezwartościowe rozmowy, takie jak między innymi ta przytoczona dziś.

W sumie czat jest tak naprawdę wielką szkołą cierpliwości.

środa, 1 lutego 2017

Na krzywy ryj

Zawsze zadziwia mnie bezinteresowny hejt, który można obserwować. Ja rozumiem hejt, kiedy  wiem że kogoś hejci z jakiegoś konkretnego, ważnego dla siebie powodu, na przykład, gdy tak bardzo jeździ po pewnym Prezesie o napoleońskim wzroście.  Ale nie pojmuję, czemu hejcenie kogoś bez powodu, ot po prostu dla samego hejcenia, komukolwiek się opłaca. To moim zdaniem praca heroiczna, niczym praca mnicha, wykonywana bez zapłaty i nie dla materialnych lub innych korzyści. Czyżby? A może ktoś musi się w ten sposób sam dowartościować ? Ja właśnie taką rozmowę miałem niedawno na jednym z portali i mogę ją tu przytoczyć w formie krótkiego dialogu. Oto ta korespondencja krótka i dobitna (on i ja):

- Czemu masz taki krzywy ryj
- Żebyś mógł to prosto napisać :-)
- I co z tego

Mnie wystarczyło na to, aby mu odpowiedzieć, może kilka sekund. Lubię gry słów, pracuję wykorzystując język i dlatego każda sytuacja ćwicząca mnie w sztuce szybkiej i celnej riposty jest dla mnie bardzo wartościowa. Potraktowałem więc tę korespondencję jako malutką dawkę takiego treningu. Niestety, mój rozmówca nie był w stanie powiedzieć nic sensownego ponad to, co napisał. Jedyne, co był w stanie wykonać, to od razu mnie zablokować, żebym nie odpisał mu czegoś w odpowiedzi na jego drugą wiadomość. A może po prostu postanowił z innych powodów skapitulować. Po zablokowanie mnie jest ucieczką, przyznaniem się do kapitulacji.

Oczywiście, jak zawsze w takim przypadku, obowiązuje dyplomatyczna zasada wzajemności. Ja również go zablokowałem i w przyszłości nie będzie mógł z tego konta ponownie wysłać mi czegokolwiek na nowy słowny pojedynek. Szczerze mówiąc, lubię takie sytuacje, pozwalają trenować sztukę riposty i szybkie myślenie. Ciekawe, czy po drugiej stronie jest podobnie. Obawiam się jednak, że nie mam racji. Prawdopodobnie po drugiej stronie jest wtedy zazwyczaj odreagowanie własnych kompleksów. Różni są ludzie i widocznie część z nich musi w ten sposób funkcjonować. Muszą walczyć i przepychać się za wszelką cenę kopiąc przy tym innych.

W sumie jednak taka rozmowa to fajny pojedynek, nawet na krzywy ryj ;-)

piątek, 26 sierpnia 2016

wtorek, 2 sierpnia 2016

Chuj wie

Zapis tej rozmowy, którą miałem na czacie jest może nieco długi, ale wart przeczytania. Bo ta rozmowa ma pewien koloryt i zarazem pokazuje debilizm czatowych poglądów. Rozmówca miał nick wzmiankujący o waleniu kutasa. To tak a propos :-) A rozmowa była następująca (on i ja):

- cze
- hej
- a czy p?
- chuj wie
- ja uni
- 21l
- ja od kilku lat niepraktykujący
- chciałbyś ruchać mój tyłeczek?
- czy dać swój?
- wiesz
- jaka dzielnica? ja Marki
- moje podejście do seksu jest takie
- nie ma znaczenia kto komu o robi
- ważne jaki jest klimat
- bliskość uczucie emocje itp

- to spoko
- opisz się
- 178 85
- Bemowo

- a kutas?
- nie wiem
- nie mierze kutasów i nie obchodzą mnie cudze

- ale tak pi x drzwi
- bekę mam z tego fetysza kutasowego na czacie
- pi razy drzwi to chciał chuja zmierzyć i po mu drzwi obcięły

- widzę z tobą spotkanie nie wyjdzie
- miłego poranka
- lol
- co za kretyństwo uzależniać spotkanie od mierzenia kutasa
- beka

- filozofy mnie nie interesują
- pa

Warto było wklejać pracowicie całą rozmowę do bloga. Dla równowagi ja się streszczę. Po pierwsze, mój młody rozmówca jest zafiksowany na punkcie długości kutasów i ról w analu. Dla niego istotą spotkania jest to czy ma ruchać, czy dać dupy. To się liczy. Ewentualnie także dzielnica, ze względu na dojazd. Inne sprawy są mało ważne. 

Ciekawe jest także to, co nota bene mnie bardzo wkurza, że niefortunnie używa on odpowiedzi "spoko". Ja piszę o sprawach z górnej uczuciowej półki - a on banalne, prostackie "spoko". Zawsze sobie wtedy wyobrażam taki dialog: wiesz, twój tata umarł - spoko. Ale takie kretyństwa, o których tu napisałem, są przecież solą gej czatów. 

I spoko ;-)

czwartek, 30 czerwca 2016

Całkiem zwariowany

Oto korespondencja, którą otrzymałem na serwisie, na którym mam umieszczony anons szukania do związku. Nadmienię, że wyraźnie tam piszę, iż szukam geja. Odpowiedź wysłał mi ktoś o męskim nicku - Mariusz S. W jego nicku jest nazwisko, ale naturalnie nie będę go podawał. Oto jak się ta krótka, ale zwariowana korespondencja przedstawia (on i ja). Pisownia oczywiście najwspanialej oryginalna.

- WITAM MAM 36 LAT JESTEM BLADYNKA BIUST 3KA NIEBUIESKIE OCZKA mARYSIA PRAGNE DAC MILOSC MOJEMU MEZCZYZNIE JAKIE KOBIETY LUBISZ
- Nie szukam kobiet.
- osz ty ty jest pedzio - ja wylapuje takich i zglaszam na policje bedziesz leczony obkajstrowany chemicznie

Od razu rzuca się w oczy nienagannie konsekwentna estetyka - najpierw same wersaliki (duże litery) a potem same małe litery. Prawie jak u Hitchcocka - najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie rośnie. Zadziwiające jednak, że pan Mariusz jest blondynką. Prawdziwą kobietą, pytającą mnie o to, jakie kobiety lubię. Niestety nie szukam kobiet. Jestem gejem. Ale grozi mi śmiertelne niebezpieczeństwo. Zostanę zgłoszony na policję. 

Zanim będę leczony i obkajstrowany chemicznie (zapewne chodziło o wykastrowanie) - i mogę znacząco zmniejszyć bezpieczeństwo szczytu NATO w Warszawie, bo przecież moja skromna sprawa zaangażuje policję. A kto wie ile ta przemiła blondynka, pani Mariusz S. zgłosiła pedziów do obkajstrowania? Może miliony, a przynajmniej tysiące. A to może oznaczać całkowity paraliż polskiej policji w czasie szczytu NATO. Bo przecież do obkajstrownaia trzeba chyba większej policyjnej eskorty niż do zwykłego zatrzymania.

Czyżby pani Mariusz S. miała pomysł na to jak sparaliżować NATO? ;-)

środa, 13 kwietnia 2016

Nie przemyślałem?

Niekiedy rozmowy prowadzone także w formie korespondencji na portalach anonsowych są po prostu zabawne i rozbrajające. Taka wymiana mali zdarzyła mi się całkiem niedawno. Przedstawiam ją tu jako rozmowę, co w sumie jest prawdą, bo korespondencja mailowa to także rozmowa, tylko, że nieco spowolniona w porównaniu do rozmowy na czacie. Oto zapis tej rozmowy ciekawej na swój sposób (on i ja):

- No nie wiem..... jak masz ochotę to przyjedź do mnie
- Sam byś do kogoś przyjechał na ślepo?
- Pewnie nie.....ale ja chcę tylko loda
- Mam 55 lat, nigdy nie byłem z facetem, przemyślałem to zaproszenie

- Nie przemyślałeś nic, albo mówimy innymi językami. Na przyszłość proszę zapamiętaj, że szukanie do związku to nie jest szukanie przygód w stylu przyjedź do mnie na loda. A skoro jesteś bi, bo gej w wieku 55 lat na pewno miałby już styczność z facetem, to tym bardziej propozycja złożona szukającego geja do związku gejowi jest po prostu komicznie niepoważna.
- Niczego nie przemyślałem,to prawda i nigdy facet nie robił mi loda ale to dla Ciebie problem, to sorrki
- Niezbyt mnie obchodzi czy ci robił loda. A w ogóle na lody będzie sezon w lecie. Polecam Algidę lub Zieloną Budkę

Zabawna to była konwersacja. Facet zaczyna od wyskoczenia niczym filip z konopi. Niby mam przyjechać, ale nie wiadomo nawet w jakim celu. Pomijam już to, że nie oferowałem się w anonsie z przyjeżdżaniem do kogokolwiek na seks. Potem okazuje się, że to propozycja przemyślana. A gdy to skrytykowałem, okazało się nagle, że on jednak niczego nie przemyślał

Już to samo w sobie byłoby zabawne, gdyby jeszcze nie tak jego pogoń za lodami. Śmieszna jak na 55 letniego faceta, który nagle obudził się z takim pragnieniem. I niestety ma typową dla bi arogancję. Myśli fiutem, a nie rozumem i to myślenie fiutem mu wszystko przesłania. Próbowałem mu coś odsłonić, ale pewnie fiut mu zaraz stanie i ponownie to zasłoni. 

No chyba, że stanie mu na tyle, że walnie go w łeb ;-)

piątek, 8 kwietnia 2016

Pacz iPhone

Rozmowy czasem są zabawne ale niektóre są po prostu mega zabawne. Taka rozmowa trafiła mi się na GG. Zagadał mnie, jeśli wierzyć katalogowi użytkownika, jakiś piętnastolatek ze Świebodzina. W sumie, rozmowa ta była niczym kosmiczna transmisja. On mnie zagadał o godzinie 15, a ja mu odpisałem dopiero o 17, gdy włączyłem komputer. Oto zapis tej "kosmicznie prowadzonej" rozmowy (on i ja):

- Pacz
- Ja ci dam dupy a ty mi kupisz iPhone   
- Okej?   

- LOL
- Żegnam

W sumie trudno było mi odpisać. Bo nie wiedziałem, czy go wyśmiać, czy wdeptać, czy tłumaczyć mu cokolwiek cierpliwie. W końcu zwyciężyło poczucie obowiązku - miałem inną pracę do wykonania i nie chciałem bawić się w myślenie nad tą rozmową. Odpisałem więc  (jak widać) krótko i zwięźle. Ale jeśli chłopak myśli, że ktoś mu kupi iPhone za jednorazowy seks, to niech zobaczy sobie firm "Świnki". Tam, o ile pamiętam, skórzana kurtka chodziła za pięć numerków. Zaś iPhone kosztuje tyle, co trzy dobre skórzane kurtki. 

Zabawny znak czasu z tym chłopakiem. Rozumiem, że ktoś bierze za seks tyle kasy, że można za to kupić iPhone. Ale nie wyobrażam sobie w tej roli dzieciaka, który nie potrafi nawet pisać poprawnie po polsku. Rozumiem, że taką cenę może mieć chłopak escort o przepięknym, nienagannym wyglądzie i manierach, znający języki obce, obeznany w świecie mody i kultury, który wynajmowany jest przez zagranicznego biznesmena na noc. Ale za samo pojedyncze danie dupy, to co najwyżej iPhone mógłby dać jakiś szejk z Dubaju, bo dla niego to faktycznie byłoby tak, jak dla nas przysłowiowe trzy grosze. 

Paczcie jak ten świat potrafi być zabawny ;-)

sobota, 2 kwietnia 2016

Dwa trefle

Od dawna nie grałem w brydża, bo nie miałem z kim. Ale dwadzieścia pięć lat temu grywałem namiętnie i opracowywałem sobie swoje konwencje brydżowe, które rozpisywałem wtedy na maszynie do pisania i pracowicie foliowałem (metodą chałupniczą, bo o laminowaniu nikt wtedy nie słyszał). Ale miłość do brydża gdzieś się tli w sercu i czasem niespodziewanie się pojawia, jak w czasie tej rozmowy na czacie z panem o nicku AktywSzuka. Oto zapis jet rozmowy (on i ja):

- pass
- 2 trefle
- że co?
- licytujemy w brydża, prawda?

Biedak zamknął rozmowę. Zapewne nie wie co to jest brydż. A może wie, ale nie do końca skojarzył swoje "pass" z brydżowym "pas", które znaczy powstrzymanie się od licytacji. Jego "pass" miało naturalnie oznaczać zapytanie czy ja jestem pasywny, tylko że zapomniał dodać pytajnika na końcu. O tym często zapominają na czatach. Zrehabilitował się jednak w drugiej wypowiedzi, dodając pytajnik do "że co". Widocznie uznał, iż samo "że co" nie zostanie zrozumiane jako pytanie (podczas gdy samo "pass" będzie oczywiście prawidłowo rozpoznane).

A dlaczego otwarłem od razu dwoma treflami? No cóż, może oznaczać długie trefle, albo może to być sztuczne otwarcie, forsujące do dogranej. Przy okazji, przypomniało mi się zabawne brydżowe powiedzenie, które dla gejów może mieć specjalne znacznie - trefelek, ptaszyna niewielka :-) Jak wiadomo większość gejów to namiętni ornitolodzy.

W sumie wolałbym już namiętnego brydżystę ;-)

poniedziałek, 29 lutego 2016

Zemno być

Irytują mnie przypadku głupoty, z którymi stykam się w czasie poznawania ludzi. Tym razem taki przypadek miał miejsce na GG. Rozmowa była tak ciekawa-inaczej, że zdecydowałem się ją przytoczyć w całości. Faktycznie, to bardzo dziwna rozmowa i na swój sposób pouczająca. Oto jej zapis (on i ja):

- Cze   
- Cze   
- Cze   
- Cze  
- Cze   
- cześć    
- Zemno być  
- co masz na myśli?  
- Pytam zemno być
- nie sadzisz ze to bardzo niepodpowiedziane pytanie?  
- jak można deklarować cokolwiek jeśli się kogoś nie zna?   
- Zemno być 
- nie
- żegnam   
- skoro nie rozumiesz co się do ciebie pisze   

- Ok

Pomijam już fakt, że mój rozmówca (z awatara wynika, że całkiem przystojny młody chłopak) robi błędy językowe. Można to zrozumieć. Ale głupoty już nie mogę. Najpierw spamuje mi przywitaniem. Potem wypowiada swoje "zemno być" - jak rozumiem jako pytanie. Ale jak można racjonalnie na to pytanie odpowiadać, skoro się tego człowieka w ogóle nie zna? Więc mu to napisałem. A on dalej swoje. Jak bezmyślna maszyna. 

Rozumiem błędy językowe. Rozumiem nawet takie pytanie. Każdy może je zadać w dobrej wierze, nie zdając sobie sprawy z tego, że pyta o coś, na co nie da się uczciwie odpowiedzieć. To wszystko rozumiem. Ale nie rozumiem, że ktoś mimo wytłumaczenia mu na czym rzecz polega, nadal uparcie brnie w swoje zaparte "zemno być". Ten człowiek prostu naprawdę nie myśli. No niestety, z takim głupkiem nie będę.

I jedyne, co w jego rozmowie wychodzi mi naprzeciw to ostatnie Ok :-)

wtorek, 12 stycznia 2016

Kiedy sex

Rozmowy na czacie jawią się jaki zazwyczaj szczególnie głupie, ale chyba palma pierwszeństwa czasem należy się rozmowom na GG. Miałem niedawno taką modelowo debilną rozmowę. Oto jej przebieg (on i ja):

- cześć misiaku co robisz
- [ikonka "sex"]
- praca
- kiedy sex

To już mnie wkurzyło i od razu zablokowałem tego 20-letniego debila. Mógłby przynajmniej pofatygować się ze znakiem zapytania w pytaniach. Byłoby ładniej. Pierwsza jego wypowiedź jest w porządku. Ikonka seksu już psuje klimat, ale można udać, że się jej nie zobaczyło. Ale drugie pytanie jest po prostu debilne. Rozumiem takie pytanie zadawane  przez znających się kochanków. Ale zadawać takie pytanie nieznajomemu nie wiedząc czego on szuka?

Wkurza mnie jednak coś jeszcze - taki imperatywny charakter zapytania kiedy sex. To w pewnym sensie nie musi być pytanie zaopatrzone w znak zapytania - jeśli przyjąć, że jest to takie pytanie perswazyjne. Zakładające z góry, że seks jest przesądzony. A ja nie lubię gdy ktoś wie lepiej ode mnie co niby mam robić. Bo wydaje mi się, że ja siebie znam lepiej niż jakiś nieznajomy. 

A na razie mój rozmówca powiększył tylko stale uaktualnianą na GG grupę zablokowanych idiotów.

poniedziałek, 16 listopada 2015

Zespół Bayera

No czasem rozmowa jest taka, że naprawdę jej nie można zrozumieć. Oto przykład, który rozpaczliwie próbowałem roztrząsać. Rozmówca na czacie ma nick Tom. Najpierw sama rozmowa (on i ja):

- obcięty ja zespół Bayera teraz oo ..
- słucham?
- jak Bayera
- Radek

- nie rozumiem o co ci chodzi

No i cisza. Sprawdzałem co to jest zespół Bayera - myślałem, że jakaś choroba. A tu się okazuje, że to zespół disco-polo. Nie mam wysokiego mniemania o tej muzyce, ale nie sadzę, aby artysta z tego zespołu mógł być tak głupi i niekomunikatywny. Czyli raczej mamy do czynienia z fanem zespołu. 

Whatever, i tak nie dowiemy się o nim nic więcej, bo na tym etapie, po pewnym czasie milczenia zamknął okno rozmowy na czacie. Po prostu taka mala refleksja mi się nasunęła, że o ile czat jest głupi - z mojego subiektywnego punktu widzenia - gdyż jest giełdą seksualną, o tyle czasem jest też możliwość spotkać na nim kogoś faktycznie głupiego - w sensie głupoty rozmowy. Bo nie wiem jaki ten Radek jest w realnym świecie - ale w rozmowie się pokazał jako ktoś głupi. 

Jak cie widzą, tak cię piszą ;-)