▶︎ Podstrony bloga

sobota, 10 września 2016

Mały horror

Wydarzyło mi się ostatnio coś, co mnie na krótko przeraziło, ale też szybko się wyjaśniło. Otóż robiłem backup komputera na dwie karty pamięci SD - mój dysk backupowy padł bowiem tuż przed przeprowadzką. Trzeba było mu przyznać, że słychać było, że stuka i puka i z trudem się podnosi do życia, więc jego padnięcie było kwestią czasu. Zatem zostały mi karty pamięci (pamiątka po sprzedanych aparatach fotograficznych) do robienia na nich jednorazowego backupu. 

W trakcie backupu czytnik kart pamięci czasem tracił kontakt z rzeczywistością i musiałem resetować komputer, aby go ponownie zobaczyć. W czasie jednego z takich resetów zobaczyłem, że ekran mojego notebooka jest od spodu zaparowany. W kilku miejscach były takie plamy i smugi jasnej pary na ciemnym tle ekranu. Przeraziło mnie to. Skoro ekran jest zaparowany, to pewnie komputer zacznie niebawem rdzewieć od środka i wiadomo jak to się skończy. Niby wilgotność w moim lokum sięgnęła już 20% (z początkowych 67%) ale widocznie do komputera to nie dotarło - mimo, że sam się nagrzewa i jest grzany przez lampę halogenową na biurku.

Dopiero potem odkryłem na czym owo "zaparowanie" polega. W czasie zamykania komputera mocno przyciemniana jest aktualna tapeta. Miałem wtedy akurat tapetę z chmurami na ekranie komputera. Po jej mocnym przyciemnieniu zostały smugi na ekranie, które wziąłem za parę. I stąd się moje "zaparowanie" wzięło. Zabawne i pouczające. Okazuje się, że nie zawsze trzeba w życiu brać coś takie, jakim się wydaje. Czasem warto się w coś wgłębić zanim wyda się osąd.

I nie chodzi tu jedynie o wgłębianie się w analu ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz