▶︎ Podstrony bloga

sobota, 21 grudnia 2013

Ostatnia wizyta

30 września 2013
Dzwonek do drzwi. Spojrzałem przez wizjer ale nie patrzyłem za długo, bo sylwetka była ciemna na tle oświetlenia korytarza. Otworzyłem drzwi i pan-szanowny-niby-klient raczył wejść. Nie podał mi ręki. Stanął w przedpokoju z widokiem na pokój. Zaproponowałem aby usiadł - nie skorzystał. Lodowata wizyta w stylu arktycznym - powiało smrodem.

Raczył rzucić okiem na drugi pokój. Ale masażu oczywiście nie było. Bo on chciał się jedynie ze mną zobaczyć. A zamiast masażu powiało smrodem - wielkim smrodem. Bo oszukał mnie ze swoim ubraniem, potem z tym, że jest w sklepie (niby był w sklepie gdy mijałem go na ulicy). Teraz przychodzi, nie podaje ręki i stoi jak głupi. Zaproponowałem kawę (pisał mi SMS o spotkaniu na kawę) - nie chce. No to niech stoi jak kołek.

Zrobiłem sobie kawę, krótko pogadaliśmy i zmył się. Nie mam dziś czasu na pogaduszki, ale muszę szukać choćby jednego dodatkowego klienta. A tymczasem dwie osoby mnie wystawiły, jedna po drugiej. Ale za drugim razem, to było iście epickie wystawienie - w jak najlepszym stylu kina akcji.

I oby ta wizyta już się nie powtórzyła - nie mam nic przeciw temu aby była to jego ostatnia wizyta ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz